piątek, 29 listopada 2013

Krówka

Jedno z niewątpliwie moich ulubionych ciast. Kto nie próbował, nich koniecznie nadrobi zaległości :)



Składniki:

Ciasto: 
  • 3 szklanki mąki
  • 100 g masła
  • 4 łyżki miodu
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Masa:
  • 500 ml śmietanki 30 %
  • 1 opakowanie serka mascarpone
  • ziarenka wanilii (z ok 1/4 laski)
  • 2 łyżki cukru pudru (można dać mniej - wg uznania)

Na wierzch:
  • puszka masy krówkowej
  • 100 g płatków migdałowych (użyłam płatków migdałowych KRESTO)

Składniki na ciasto połączyć łyżką i zagnieść do uzyskania gładkiego ciasta. Podzielić na 2 części. Pierwszą część rozwałkować, za pomocą wałka przenieść na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec ok. 10 min do uzyskania złotego koloru. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. Przed przystąpieniem do przełożenia placków trzeba je wystudzić.

Do schłodzonej śmietanki dodać cukier puder i ubić. Serek mascarpone umieścić w osobnym naczyniu, dodać ziarenka wanilii i krótko rozmieszać mikserem. Gdy śmietanka będzie już dość gęsta należy dodawać powoli po łyżce serka i dalej miksować. Gdy cały serek zostanie wykorzystany, a masa będzie gładka, można nią przełożyć zimne placki miodowe. 

W wyłożonej folią aluminiową oraz papierem do pieczenia blaszce umieścić pierwszy placek. Wyłożyć na niego masę śmietankową, rozsmarować i przykryć drugim plackiem. Delikatnie docisnąć. Na wierzch równomiernie wyłożyć masę krówkową. Posypać płatkami migdałowymi. Przykryć folią spożywczą i umieścić w lodówce - ciasto powinno poleżeć w lodówce najlepiej przez całą noc przed podaniem, żeby placki zmiękły.

Smacznego!

wtorek, 12 listopada 2013

Kamień do pieczenia pizzy ze sklepu Emako

Od dłuższego czasu testuję kamień do pizzy ze sklepu Emako. Kamień ma 33 cm średnicy i posiada w komplecie metalową podstawkę. W sklepie Emako można zakupić go w przystępnej cenie 49.99zł.


Najpierw upiekłam na nim pyszną pizzę. Przyznaję, że wyszła świetna, o chrupkim spodzie.

http://szalonapatelnia.blogspot.com/2013/07/pizza-pieczona-na-kamieniu.html

Ale kamień kusił mnie głównie ze względu na to, że można na nim piec nie tylko pizzę, ale także chleby i bułki, które robię kilka razy w tygodniu. Spróbowałam na nim upiec więc chleb. Najpierw chleb na zakwasie z karobem. Ponieważ mam tylko podłużny koszyk do wyrastania, mój chlebek miał właśnie podłużny kształt - i niestety okazał się nieco za duży na kamień, ale mimo to udało mi się go upiec. Muszę zaopatrzyć się w okrągły koszyk, bo okrągłe chlebki z pewnością będzie się na nim idealnie piekło. 

http://szalonapatelnia.blogspot.com/2013/09/chleb-z-karobem.html

Mój kolejny wypiek na tym kamieniu to Szwajcarki - sympatyczne chlebki o chrupiącej skórce. Ponieważ są one niewielkie z łatwością zmieściły się razem na kamieniu.

http://szalonapatelnia.blogspot.com/2013/11/szwajcarki.html

Moje wrażenia z jego używania są jak najbardziej pozytywne. Jedynym mankamentem dla mnie są wymiary - mógłby być trochę większy (najlepiej kwadratowy:). Ale wtedy z pewnością byłby mniej poręczny. 

Przy robieniu pizzy problemem okazało się przeniesienie gotowej pizzy na rozgrzany kamień... Sprawę z pewnością rozwiązała by łopata do pizzy, ale w domowych warunkach o taką trudno :) Szkoda, że nie ma jej w komplecie do kamienia :)
 
Kamień nie jest trudny do mycia, chociaż można myć go jedynie samą wodą, bez detergentów i oczywiście po całkowitym wystygnięciu. Po kilkakrotnym użyciu widać już ślady użytkowania, które są nie do zmycia, ale to tylko dodaje mu uroku :)

Sprzedawany jest w ładnym pudełku, nadaje się więc nawet na prezent. 


Podsumowując zalety kamienia, to zarówno pizza, jak i pieczywo z niego wychodzą niezwykle chrupiące. Kamień sprawia, że ciepło jest rozkładane równomiernie. Spokojnie można go używać przy maksymalnej temperaturze w piekarniku, oczywiście pamiętając, że wkładamy go zawsze do zimnego piekarnika i z nim razem nagrzewamy.


http://emako.pl

poniedziałek, 11 listopada 2013

Tessinerli - szwajcarski chlebek z sześciu części

Ten "chlebek" o ciekawym kształcie bardzo mi się spodobał. Okazał się smaczny i nie jest trudno go zrobić. Przepis znalazłam na blogu ko ko ko. Polecam!



Składniki
Zaczyn:
  • 150g mąki pszennej chlebowej
  • 100g wody
  • niecałe 1/2 łyżeczki suszonych drożdży*
  • spora szczypta (1/4 łyżeczki) soli

Wszystkie składniki umieścić w misce i dokładnie wymieszać. Przykryć miskę szczelnie (np. folią spożywczą) i pozostawić w temperaturze pokojowej na całą noc.
Ciasto chlebowe:
  • zaczyn z dnia poprzedniego
  • 350g mąki pszennej chlebowej
  • 190g wody
  • 2 łyżki oleju roślinnego lub oliwy z oliwek
  • 1 i 1/4 łyżeczki suszonych drożdży*
  • 3/4 łyżeczki soli

*drożdży świeżych używamy dwa razy więcej niż suszonych

Do zaczynu wlać wodę i dokładnie rozmieszać. Mąkę przesiać i wymieszać z suszonymi drożdżami, dodać olej oraz zaczyn z wodą i wymieszać. Wyrabiać aż do uzyskania gładkiego i elastycznego ciasta. Przełożyć je do miski, przykryć folią spożywczą i pozostawić do wyrośnięcia na 60 minut (po 30 minutach ciasto należy złożyć).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 6 części, przykryć ściereczką i pozostawić na 5 min, aby odpoczęło. Po tym czasie z każdej części uformować kulę. Wszystkie kulki ułożyć na papierze do pieczenia, by lekko się ze sobą stykały. Najlepiej ułożyć je po przekątnej papieru, tak aby potem bochenek bez problemu zmieścił się na blaszce. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 50 minut.


Piekarnik (z blachą w środku) rozgrzać do 230 stopni.

Bochenek naciąć głęboko (na 2 cm), pod lekkim kątem. Przełożyć na rozgrzaną blachę (najłatwiej z papierem do pieczenia, na którym bochenek wyrastał). Włożyć do nagrzanego  piekarnika. Ścianki i dno piekarnika spryskać kilkakrotnie wodą. Piec z parą przez 10 minut. Następnie uchylić na chwilę  lekko drzwiczki piekarnika, aby para uszła. Zamknąć, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec przez kolejne 20-25 minut.

                                                                                              

niedziela, 10 listopada 2013

Szarlotka z budyniem: Listopadowe Wyzwanie Blogerek

Długo zastanawiałam się, jaką szarlotkę wybrać na 'wspólne' pieczenie z Pauliną, Martą, Kasią, Moniką, Justyną, Magdą, Małgorzatą, Oliwią, Iwoną, Elizą i Renatą. Zdecydowałam się jednak właśnie na tą, właściwie moją ulubioną :) Przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki.




Składniki: 
  • 450 g mąki pszennej 
  • 250 g masła/margaryny 
  • 1 szklanka cukru 
  • 1 jajko 
  • 2 żółtka 
  • 2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Mąkę przesiać, masło lub margarynę pokroić na kawałeczki dodać do mąki i wymieszać. Dodać pozostałe składniki i zagnieść gładkie ciasto. Podzielić je na 2 części, każdą z nich owinąć w folię spożywczą. Jedną umieścić w lodówce, a drugą włożyć na 2 godziny do zamrażarki.

Ponadto:
  • 1, 2 kg jabłek
  • 2 budynie waniliowe bez cukru + 4 łyżki cukru 
  • 750 ml mleka
  • 2 łyżki kaszy manny
  • cukier puder do posypania

Umieszczone wcześniej w lodówce ciasto wyjąć, rozwałkować i za pomocą wałka przełożyć do prostokątnej formy wyłożonej papierem do pieczenia (ja piekłam w dużej prostokątnej formie, ale można upiec w mniejszej - wtedy ciasto będzie wyższe). Ponakłuwać widelcem i wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika, podpiekać przez 5 min. Wyjąć i ostudzić, posypać kaszą manną (aby wchłonęła soki z jabłek). 

Jabłka obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Można skropić sokiem z cytryny, aby nie ściemniały. Wyłożyć na podpieczony spód.

Budynie ugotować wg przepisu na opakowaniu, ale wykorzystując 750 ml mleka i 4 łyżki cukru (ciasto w tej wersji nie jest zbyt słodkie, można zamiast 4 łyżek dać więc 5). Jeszcze gorący budyń wylać na jabłka. Ciasto z zamrażarki wyjąć i zetrzeć na tarce nad ciastem tak, aby przykryło cały jego wierzch.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec ok. 45 min. Kroić, gdy całkowicie ostygnie. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem. 



Listopadowe Wyzwanie Blogerek - wariacje na temat szarlotki

piątek, 8 listopada 2013

Śnieżne Rafaello

Kiedyś podawałam przepis na moje ulubione Rafaello z białą czekoladą. I chociaż ciągle pozostaje ono w czołówce ciast, to ostatnio rozsmakowałam się Rafaello z przepisu otrzymanego od koleżanki. "Śnieżne", bo krem jest na bazie nietypowego budyniu, robionego tylko z mąki pszennej. Dzięki temu ma ciekawą konsystencję i jest bielutki. Przepis bierze udział w konkursie organizowanym na blogu http://kochamtyto.blogspot.com.

 

Biszkopt - upiec  z tego przepisu.

Krem - składniki:
  • 1 litr mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 laska wanilii
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 kostka masła

Ziarenka z laski wanilii wydrążyć i wymieszać z mąką pszenną. 2 i 1/2 szklankę mleka zagotować z 1 szklanką cukru i wydrążoną laską wanilii. 1 i 1/2 szklanki mleka wymieszać z 1 szklanką mąki pszennej i ziarenkami wanilii (tak, żeby nie było grudek). Z gotującego się mleka wyciągnąć wanilię. Mleko wymieszane z mąką wlać do gotującego się mleka i ciągle mieszać, aż do zgęstnienia. Gorący budyń przykryć folią spożywczą tak, żeby jej powierzchnia przylegała do budyniu. Pozostawić do całkowitego wystudzenia. 

Masło ubić do białości mikserem i dodawać do niego stopniowo małe porcje zimnego budyniu.

Kokosowa posypka:
  • 160 g wiórek kokosowych (użyłam wiórek Kresto)
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3 krople olejku waniliowego lub śmietankowego

Na patelni uprażyć kokos z cukrem i masłem na złoty kolor (trzeba ciągle mieszać), po zdjęciu z ognia dodać olejek i wymieszać.

Do nasączenia biszkoptu:
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1/2 szklanki przegotowanej i ostudzonej wody
  • 50-75 ml wódki

Wszystkie składniki wymieszać i nasączyć równomiernie biszkopt.

Na nasączony biszkopt nałożyć krem i pospać równomiernie kokosową posypką. Przed podaniem schłodzić kilka godzin w lodówce.


czwartek, 7 listopada 2013

Szwajcarki

Te bułki (a może raczej chlebki) zachęcają do zrobienia i zjedzenia swoim nietypowym kształtem. Przepis znalazłam na blogu ko ko ko.

Składniki (na 2 chlebki)

Zaczyn:
  • 150g wody  
  • 96g mąki pszennej chlebowej  
  • 18g mąki pszennej pełnoziarnistej (zastąpiłam zwykłą mąką pszenną)  
  • 38g mąki pszennej  
  • 1g świeżych drożdży 

Wszystkie składniki wymieszać w misce, przykryć i  odstawić na 2 godziny w temperaturze pokojowej. Następnie wstawić do lodówki na 8-16 godzin (np. na noc), wyjąć z lodówki na 2 godziny przed wyrabianiem chleba.

Ciasto chlebowe:  
  • cały zaczyn  
  • 150g wody  
  • 6g świeżych drożdży 
  • 200g mąki pszennej chlebowej  
  • 36g mąki pszennej pełnoziarnistej (zastąpiłam zwykłą mąką pszenną)  
  • 84g mąki pszennej  
  • 4g słodu piekarskiego (pominęłam, dałam tylko szczyptę brązowego cukru)  
  • 12 g soli
  • oliwa/olej do smarowania 
Wodę wymieszać z drożdżami, dodać zaczyn, mąki oraz słód. Wyrobić aż do uzyskania gładkiego ciasta. Pod koniec wyrabiania wmieszać sól. Z ciasta uformować kulę, przykryć ściereczką i odstawić na 20 minut. Następnie ciasto podzielić na 2 części i uformować z nich 2 kule. Przykryć ściereczką i odstawić na 10 minut. 


Każdej kuli należy zrobić wałkiem trzy "języki", które następnie należy posmarować oliwą lub olejem. Języki należy założyć na siebie (jak na zdjęciu lub luźniej).





Całość oprószyć mąką, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 60-90 minut.

Piekarnik z kamieniem nagrzać do 230-240 stopni.



Wyrośnięte chlebki przełożyć na gorący kamień. Ścianki oraz dno piekarnika spryskać kilkakrotnie wodą (spryskiwaczem). Piec przez 35 minut.

Moje Szwajcarki upiekłam na kamieniu do pizzy ze sklepu Emako. Jego recenzję znajdziecie TUTAJ.



wtorek, 5 listopada 2013

Dressing jogurtowo-czosnkowy z olejem ze słonecznika

Dzięki firmie Zielony Nurt otrzymałam do wypróbowania olej ze słonecznika. Jest to olej nieoczyszczony, niefiltrowany, tłoczony na zimno. Po otwarciu buteleczki czuć charakterystyczny zapach słonecznika. Jest bardzo smaczny, z pewnością posmakuje wszystkim, którzy lubią słonecznik:)  Tego oleju nie należy podgrzewać do temperatury 100 stopni, przede wszystkim nadaje się więc do sałatek. Na początek z jego udziałem postanowiłam zrobić dressing do sałaty lodowej. Olej ze słonecznika sprawia, że ma niepowtarzalny, słonecznikowy smak :)



Składniki:
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 4 łyżki oleju ze słonecznika Zielony Nurt
  • 1/2 łyżeczki musztardy
  • 1 czubata łyżeczka jogurtu greckiego
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu

Ząbek czosnku zetrzeć na drobnej tarce i umieścić w specjalnym shakerze lub słoiczku, dodać sok z cytryny, olej, jogurt i przyprawy, shaker (słoiczek) zamknąć lub zakręcić i wstrząsnąć kilkakrotnie aż do połączenia wszystkich składników. Otrzymanym dressingiem polać porwane liście umytej i osuszonej 1/2 główki sałaty lodowej.


Zapraszam na stronę firmy ZIelony Nurt: http://zielonynurt.pl/pl/index

środa, 30 października 2013

Dyniowe bułeczki

Bułeczki o pięknym kolorze i znakomitym smaku. Pyszne, miękkie, puszyste, jesienne... Przepis pochodzi z bloga Dzikowiec od kuchni.



Składniki (na 10 bułeczek):
15 g świeżych drożdży
łyżeczka miodu
1/4 szklanki ciepłej wody
180 g puree z dyni
2 i 1/2szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka soli
2 łyżki oliwy z oliwek.

Drożdże oraz miód rozpuścić w ciepłej wodzie, zasypać łyżeczką soli i pozostawić na 10 min. Po tym czasie do rozczynu dodać puree z dyni, oliwę z oliwek oraz sól. Wszystko wymieszać. Stopniowo, cały czas mieszając, dodawać przesianą mąkę.Gdy ciasto będzie zbyt gęste do mieszania łyżką, należy przenieść go na stolnicę i zagnieść z resztą mąki. Wyrabiać ok. 8 min - powinno być gładkie i elastyczne. Uformować z niego kulę, przełożyć ją do miski, przykryć ściereczką i odstawić na godzinę (do podwojenia objętości). Po godzinie ciasto krótko zagnieść i podzielić na 10 równych części. Z każdej uformować okrągłą bułeczkę. Bułki układać w odstępach blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i zostawić na ok. 20 minut. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Wyrośnięte bułki można posmarować mlekiem i posypać pestkami dyni. Blachę z bułeczkami wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok 15 minut. 




poniedziałek, 28 października 2013

Miodownik oraz Irving: Malina i Granat

Przepis na to ciasto mam już bardzo długo. Taki Miodownik robię kilka razy w roku. Zawsze jestem zadowolona z efektu. Mimo, że jest to tzw. "przekładaniec", to jego zrobienie nie jest skomplikowane. Dla mnie najtrudniejsze jest... czekanie, aż ciasto zmięknie :) Tym razem ciasto wyszło mi bardzo jasne - pewnie przez to, że użyłam jaśniejszego miodu niż zwykle.

 
Składniki
Na ciasto:
  • 600 g mąki pszennej
  • 150 g miodu
  • 125 g masła lub margaryny
  • 2 jajka
  • 100 g cukru  (najlepiej użyć cukru pudru)
  • 1 łyżeczka sody


Na krem:
  • 3 szklanki mleka 
  • 5 łyżek kaszy manny
  • 4 łyżki cukru pudru
  • żółtko
  • 1/2 laski wanilii
  • 200 g miękkiego masła

Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, sodę i wymieszać. Dodać 2 jajka, miód oraz 125 g masła (lub margaryny) pokrojonego w kawałki. Zagnieść gładkie ciasto. Podzielić na 3 porcje. Każdą porcją ciasta wylepiać dno dużej prostokątnej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Upiec trzy placki (najlepiej piec osobno, jeden po drugim). Wstawiać blaszkę w ciastem należy do nagrzanego piekarnika i piec ok. 12-15 min w 180 stopniach (do złotego koloru). Najlepiej odczekać, aż ciasto lekko ostygnie i dopiero wtedy wyciągnąć je z blaszki (chwytając za papier do pieczenia). Upieczone placki ostudzić.

Z 1/2 laski wanilii wyjąć ziarenka, wymieszać je z cukrem pudrem. Do garnka wlać 2 i 1/2 szklanki mleka, dodać cukier puder z ziarenkami oraz wydrążoną laskę wanilii. Zagotować. Do 1/2 szklanki mleka dodać kaszę mannę, wymieszać. Dodać żółtko i zmiksować. Z gotującego się mleka wyjąć wydrążoną laskę wanilii, wlać mleko z kaszą manną i żółtkiem. Gotować, cały czas mieszając, aż do uzyskania gęstego grysiku. Wyłączyć gaz i od razu przykryć garnek z grysikiem folią spożywczą tak, aby dotykała ona kaszki. Grysik wystudzić.

Miękkie masło (200 g) ucierać miksem ok. 3-5 min. Następnie dodawać zimny grysik małymi porcjami. Miksować do uzyskania gładkiej masy. 

Formę wyłożyć folią aluminiową i papierem do pieczenia. Na dnie umieścić jeden (zimny) placek. Posmarować go połową kremu i przykryć kolejnym plackiem. Wyłożyć drugą część kremu i przykryć ostatnim plackiem. Ciasto przykryć folią spożywczą i umieścić w lodówce. Ponieważ placki są twarde muszę mięknąć prze ok. 10-12 godz. Najlepiej więc ciasto zostawić w lodówce na całą noc i podawać następnego dnia. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.



I na koniec jeszcze kilka słów o herbacie Irving Owocowy Ogród: Malina i Granat.
Ta herbata jest dla mnie interesująca już przez samą zawartość koncentratu soku granatu. Wydaje mi się, że nie jest to popularny składnik herbatek owocowych. A jeszcze połączenie z maliną - to dopiero ciekawe! :)


Składniki herbaty (zgodnie z opisem na opakowaniu):
kwiat hibiskusa, aromaty naturalne, owoc maliny 18%, jabłko, owoc aronii, owoc dzikiej róży, koncentrat soku maliny 2%, koncentrat soku granatu 2%, owoc czarnej porzeczki, owoc jagody, owoc truskawki.

Jak widać jest to bardzo różnorodna kompozycja owocowych smaków. Podoba mi się jej bogaty aromat, intensywny smak i kolor. Z przyjemnością sięgam po nią w chłodniejsze dni.

Jeśli jesteście ciekawi, jakie jeszcze smaki można spotkać we ofercie herbat Irving, to zajrzyjcie do moich poprzednich recenzji:

piątek, 25 października 2013

Pikantna zapiekanka makaronowa z porem i jabłkiem

Z okazji Światowego Dnia Makaronu przedstawiam makaronowy przepis. Ta zapiekanka jest bardzo prosta w przygotowaniu, ale ciekawa w smaku. Ilość i rodzaj przypraw można dostosować do własnych upodobań.




Składniki (na 2 średnie porcje):
  • 170 g makaronu Mamma Mia Kolanka nr 55
  • 1 średni por (biała część)
  • 1/2 średniej czerwonej cebuli
  • 1 średnie jabłko
  • 2 łyżki masła
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka gęstej śmietany lub jogurtu naturalnego
  • 4 łyżki startego żółtego sera
  • 1/3 łyżeczki soli + sól do gotowania makaronu
  • 1/4 łyżeczki zielonego chili jalapeno (dostępne w sklepie Skworcu)
  • 1/5 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • olej do wysmarowania formy

Makaron wrzucić do osolonej, wrzącej wody i ugotować al dente (ok. 8 minut), następnie odcedzić. Pora umyć i pokroić w półksiężyce. Cebulkę pokroić w kostkę, a jabłko obrać ze skórki i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Na patelni rozpuścić masło, dodać pora i dusić pod przykryciem ok. 5 min. Następnie dodać cebulkę i podsmażyć razem (bez przykrywki) kolejne 5 min. Dodać starte jabłko, wymieszać, dodać suszone zielone chili jalapeno, pieprz ziołowy, pieprz cayenne oraz sól. Podsmażać przez 3 min. Następnie zawartość patelni przełożyć do dużej miski. Dodać starty ząbek czosnku, łyżkę śmietany, 3 łyżki żółtego sera oraz ugotowany makaron. Wszystko dokładnie wymieszać i przełożyć do posmarowanej olejem formy do zapiekanek. Z wierzchu posypać odłożoną wcześniej łyżką startego sera. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180-190 stopni i zapiekać przez 12-14 minut.

Smacznego!



Kolanka nr 55 to kolejny pyszny makaron Mamma Mia. Zapraszam na profil Fb 'Od Makaroniarzy'.

 

czwartek, 24 października 2013

"Paryska dieta" - recenzja

Chociaż do słowa "dieta" zwykle odnoszę się sceptycznie, miałam wielką ochotę przeczytać "Paryską dietę". Jej autorem jest dr Jean-Michel Cohen - specjalista do spraw żywienia, który pomógł już dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów uporać się z otyłością. Otwarcie krytykował on także dietę Pierre'a Dukana, określając ją jako szkodliwą dla zdrowia. W 2011 roku Pierre Dukan wytoczył nawet J. M. Cohenowi proces o zniesławienie, ale francuski sąd wydał wyrok na korzyść dr Cohena.

Część pierwsza książki nosi frapujący tytuł: "Walka z brzuszkiem". Znajdziemy tu "Paryskie wskazówki na każdy dzień" - 6 zasad, stosowanie się do których ma ułatwić powrót do szczupłej sylwetki. Autor zachęca tu też do czytania etykiet na produktach spożywczych. Interesującą lekturę stanowią "z życia wzięte" historie pacjentów dr Cohena, które pozwalają zrozumieć, co może być przyczyną przyrostu masy ciała.

Kolejna część rozpoczyna się od rozdziału "Twoja właściwa waga: ustal cel". I właśnie zawarte tu informacje przemówiły do mnie najbardziej. Autor przedstawia wzór pomocny do obliczenia naszej indywidualnej "Właściwej Wagi" - stabilnej masy ciała, którą można osiągnąć bez obawy o efekt jo-jo i utrzymać przez dłuższy czas.


"Za każdym razem, gdy chudniesz i z powrotem tyjesz, twój organizm wytwarza nowe komórki, które mają zdolność przechowywania jeszcze większej ilości tłuszczu. Dlatego właśnie osoby, które chudną na szybkich i łatwych dietach, na dłuższą metę po ich zakończeniu ważą z reguły więcej niż przed rozpoczęciem." 
 ("Paryska dieta", str. 55)


Na kolejnych stronach znów znajdziemy pięknie wypunktowane wskazówki: m.in. "Zasady skutecznego odchudzania się", "Supermarketowy survival" oraz "Metody dietetycznego przyrządzania potraw".


Część trzecia to już samo sedno - "Trzy fazy". Dr Cohen proponuje przejście przez trzy fazy diety. Faza Cafe umożliwia utratę kilku kilogramów już na początku stosowania diety, jest nieobowiązkowa, ale jej zastosowanie może okazać się motywacją do dalszego odchudzania. Faza Bistro pozwala na zrzucenie 3,5-5 kg w ciągu trzech tygodni, natomiast faza Gourment może pomóc zredukować masę ciała o 3,5-5 kg w pierwszym miesiącu i 2,5-4 kg w każdym następnym. Oprócz ogólnego opisu każdej fazy oraz przydatnych wskazówek znajdziemy to szczegółowe jadłospisy wraz z przepisami wskazanych tam potraw.


W ostatniej części pt. "Właściwa waga na całe życie" znajdziemy m.in. porady, które pomogą podczas diety rozsądnie korzystać z jedzenia na mieście, pokonywać napady głodu oraz poskramiać zachcianki swojego podniebienia.


Co mi się podoba w tej książce?
  • jasne, wyraźnie wypunktowane wskazówki
  • wizualne pomoce w określeniu swojej właściwej wagi w postaci tabelek i wykresów
  • konkretne i praktyczne rady
  • jadłospisy z przepisami
  • styl części opisowej, który sprawia, że czytanie jej jest przyjemne:) 

Zawarte w "Paryskiej diecie" informacje budzą zaufanie (co z pewnością związane jest z autorytetem autora) i nadzieję na to, że trwałe pokonanie otyłości jest możliwe. Książkę tę nie nazwałabym poradnikiem o odchudzaniu, ale przewodnikiem, który rozjaśnia drogę do utraty zbędnych kilogramów. 

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu REBIS.


Artykuł dostępny także na portalu Przepis Na Kobietę: http://przepis-na-kobiete.pl/Artyku%C5%82y/458/paryska-dieta-recenzja

Drukuj

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...