Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje książek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lutego 2015

Książka "Jedz pysznie bez pszenicy"

Ostatnio głośno zrobiło się o diecie bezglutenowej. Muszą ją stosować osoby chore na celiakię, z alergią lub nadwrażliwością na gluten, ale coraz częściej ze względów zdrowotnych wybierana jest również przez osoby, które nie cierpią na te schorzenia. Ten temat mnie zaciekawił i już od jakiegoś czasu rozglądałam się za książką, która by go poruszała. Pośród wielu tytułów zainteresowała mnie pozycja, która miała swoją premierę w lutym tego roku. Obejrzałam, przeczytałam, przemyślałam i dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami na jej temat.

Książka Magdaleny Makarowskiej "Jedz pysznie bez pszenicy" (Wydawnictwo Feeria) przyciąga wzrok okładką ze zdjęciem apetycznych amarantusowych batoników. Pierwszy rozdział, "Dieta bez glutenu - czy stosowanie diety bezglutenowej ma sens?", w zwięzły sposób podaje informacje na temat tego sposobu żywienia. Autorka zwraca tu także uwagę, jak wiele niekorzystnych dla zdrowia substancji znajduje się w gotowych, dostępnych w sklepach produktach bezglutenowych. Osoby, które muszą bądź chcą przestrzegać tej diety zostały zachęcone, aby samodzielnie przygotowywać żywność. Druga część książki, zawierająca mnóstwo interesujących przepisów, udowadnia, że wcale nie jest to trudne.


Inną ciekawą informacją, którą znalazłam w tym rozdziale, jest przytoczony przez autorkę przykład dotyczący pieczywa pszennego - polepszacze do ciasta, używane do wyrobu chleba, często mają w swoim składzie L-cysteinę, którą pozyskuje się z sierści trzody chlewnej... Poszukując w internecie czegoś więcej na ten temat, znalazłam jeszcze bardziej zaskakujące, wręcz zatrważające dane, co ostatecznie przekonało mnie, że pieczenie chleba w domu to najlepszy wybór ;)

Rozdział drugi podpowiada czym można zamienić pszenicę. Znajdziemy tu opis zbóż zawierających gluten i tych wolnych od glutenu, z bardzo dokładnym opisem składników odżywczych, które zawierają. Przytoczę tylko jeden fakt dotyczący mąki, niezbędnej do przyrządzenia puszystych biszkoptów i pulchnych, białych bułeczek:

"Najpopularniejszy typ mąki pszennej 450 to tylko 450 gramów składników mineralnych, witamin, błonnika, okryw nasiennych w aż 100 kilogramach mąki! Jest to więc produkt typu fast food, pozbawiony wartości odżywczych. Chociaż na rynku są mąki razowe (typ 2000) lub graham (typ 1850), bardzo trudno znaleźć wypieki z takiej mąki."




Nie oznacza to jednak, że zboża zawierające gluten nie są wartościowe. Np. kasza jęczmienna zawiera sporo witaminy K, owies (teoretycznie bezglutenowy, ale często zanieczyszczany glutenem w procesie obróbki) jest źródłem witaminy E, a orkisz jest bogaty w błonnik, witaminy, żelazo, wapń, cynk i potas. Osoby, które chorują na celiakię, muszą je oczywiście całkowicie wyeliminować ze swojej diety, jednak osoby zdrowe mogą, zgodnie ze słowami autorki, raz na jakiś czas zjeść domowy chleb z razowej mąki orkiszowej czy żytni chleb na zakwasie, spożywać kaszę jęczmienną oraz płatki i otręby owsiane.

Opis produktów żywnościowych pozbawionych glutenu uświadomił mi natomiast, że wiele z nich jest mało popularnych i niedocenianych (np. quinoa, amarantus, chia, czy ostropest) i częstsze wykorzystywanie ich w kuchni nie tylko dobrze wpłynie na zdrowie, ale też urozmaici naszą dietę. 

Kolejny rozdział dotyczy cennych dla zdrowia napojów - począwszy od naparów ziołowych, a skończywszy na sokach. Rozdział czwarty natomiast poświęcony jest nabiałowi - krótko omawia kontrowersje na ten temat, podaje "10 przykazań, aby mieć zdrowe kości", wskazuje na alternatywy dla nabiału i podpowiada, jak przyrządzić mleko roślinne w domu. Jeden z przepisów wypróbowałam i kilka dni temu na blogu mogliście zobaczyć, jak udało mi się zrobić mleko jaglane :) Przydatne informacje zawarte są także w części "Czym zdrowo słodzić i jakiej soli używać?". Znajdziemy tu np. propozycje przykładowych mieszanek przypraw do samodzielnego wykonania. 

Szczerze przyznam, że nie mogłam oderwać się od dwóch kolejnych rozdziałów, które zawierają przepisy na pieczywo bezglutenowe oraz domowe wędliny. Pod wpływem tego, co przeczytałam zrobiłam zakwas z mąki ryżowej i upiekłam na im chleb jaglany. Wykorzystałam też bardzo prosty przepis na Pieczoną szynkę na kanapki.


Druga połowa książki zawiera plan ośmiotygodniowej diety bezglutenowej, mającej na celu redukcję wagi. Jasno i wyraźnie pokazano tu jakie produkty są niewskazane, jakie są zasady komponowania posiłków oraz jak radzić sobie z potencjalnymi dolegliwościami, które mogą wyniknąć w trakcie jej stosowania (np. z apetytem na słodycze). Dalej znajdziemy konkretne przepisy podzielone na dni diety, obejmujące pomysły na wszystkie posiłki w danym dniu. Oprócz tego podano też listy zakupów na poszczególne tygodnie, co z pewnością będzie dużym ułatwieniem dla osób pragnących wdrożyć ten jadłospis. 


Zawarte tutaj przepisy są zilustrowane pięknymi zdjęciami, które sprawiają, że cała dieta wygląda bardzo atrakcyjnie. Trudno opanować chęć przygotowania Sałatki z pieczonych pomidorów z mozzarellą, Kotlecików wołowych z fetą i oliwkami, Placuszków jaglanych z gruszką i miodem, czy Ciasteczek gryczano-jaglanych z owocami goji i śliwką. Nawet osoby, które nie zamierzają zastosować się do diety, znajdą tutaj mnóstwo inspiracji. Ułatwieniem w wyszukiwaniu przepisów jest Indeks potraw na końcu książki.


Ponieważ mam nawyk czytania etykiet produktów spożywczych przed ich zakupem, bardzo zainteresował mnie ostatni rozdział: "Niechciane dodatki - substancje dodawane do produktów słabej jakości". Opisano tu dodatki do żywności (barwniki, konserwanty, emulgatory itp.) oraz przedstawiono ich wpływ na organizm człowieka.

Jak widać książka Magdaleny Markowskiej udowadnia, że można jeść pysznie bez pszenicy. Pokazała mi, że chleb bez mąki pszennej jest smaczny, a ciasteczka mogą być zdrowe. Zawarte w niej wiadomości podniosły też moją świadomość na temat właściwości różnych produktów żywnościowych. 

"Jedz pysznie bez pszenicy" z pewnością jest cennym źródłem inspiracji i przepisów dla osób, które muszą stosować dietę bezglutenową. Ale myślę, że będzie również skarbnicą rzetelnych informacji dla tych, którzy chcą zdrowo się odżywiać, planują zrzucić zbędne kilogramy lub zastanawiają się nad przejściem na dietę bez glutenu. 

http://wydawnictwofeeria.pl/pl/ksiazka/jedz-pysznie-bez-pszenicy

poniedziałek, 6 października 2014

Dieta 50 na 50. Odchudzaj sie co drugi dzień.

"Odchudzaj się co drugi dzień" - takie hasło możemy przeczytać na okładce książki "Dieta 50 na 50", która ukazała się nakładem nowego wydawnictwa Vivante. Jej autorami są dr Krista Varady z Uniwersytetu Illinois w Chicago i Bill Gottlieb - autor książek o tematyce zdrowotnej.
 


Podstawowe informacje o diecie przedstawia już sama okładka. Przyjrzyjmy się im bliżej:
  • "Dieta 50:50 - jedyna dieta udowodniona naukowo"
    Dieta ta została opracowana na podstawie badań przeprowadzonych przez  dr Kristę Varady. Informacje na ich temat możemy znaleźć w pierwszym rozdziale książki. Autorka przekonuje, że dieta 50:50 jest bezpieczna i pozytywnie wpływa na zdrowie. Niewątpliwie przedstawione tam fakty, rezultaty badań i historie poszczególnych pacjentów mogą rozbudzić zaufanie do tej innowacyjnej diety.
  • "500 kalorii co drugi dzień", "Odchudzaj się co drugi dzień"
    Zasada jest prosta: "Spożywaj 500 kalorii w dniu obowiązywania diety (Dzień Diety) i jadaj wszystko to czego pragniesz, w dowolnych ilościach następnego dnia (Dzień Ucztowania)". Wydawać by się mogło, że w takim trybie nie jest możliwe pozbycie się zbędnych kilogramów - jak tu po Dniu Diety nie rzucić się łapczywie na jedzenie w Dniu Ucztowania? :) A jednak badania wykazały, że w tym dniu nie dochodzi do przejadania się i dieta daje dobre rezultaty.
  • "4 tygodnie, 5 kilogramów, 2 rozmiary"
    Obiecywane (i potwierdzone badaniami) efekty niewątpliwe kuszą. Autorzy książki przekonują, że dieta nie powoduje efektu jo-jo.
      



Mogłoby się wydawać, że znając te podstawowe założenia Diety 50:50 można od razu zacząć ją stosować. Jednak osobom zdecydowanym naprawdę polecam najpierw dokładne zapoznanie się z książką.

Jak w Dniu Diety minimalizować uczucie głodu?  Czy przekąski mogą być korzystne? Czy w dniu diety można pić alkohol? Jakie trzy pory Dnia Diety są najlepsze na ćwiczenia? Czym jest program skutecznej kontynuacji Diety 50:50? Odpowiedź na te oraz inne intrygujące pytania można znaleźć właśnie w tej publikacji. 

 
Ponadto książka zawiera sporo przepisów na łatwe do przygotowania potrawy, które można stosować w Dniu Diety. Niektóre z nich są naprawdę zachęcające, np. Grillowany łosoś w salsie z mango, Nachos z kurczakiem, czy Bochenek mięsny z ziemniakami puree



Książkę jest rzeczowa i ciekawa. Nawet osobom, które nie planują przejść na dietę, polecam przeczytanie rozdziałów 5 i 6, gdzie znajdziemy zachęty do tego, aby zwiększyć aktywność fizyczną, jeść świadomie i kontrolować spożywane porcje.


wtorek, 17 czerwca 2014

Przepisy na cały rok

"Życie nigdy nie jest nudne, dlaczego więc gotowanie miałoby być takie? Stań się kreatorem w kuchni, oderwij od starych nawyków i ciesz się, przyrządzając 366 bajecznych dań" - taki opis widnieje na okładce książki "Przepisy na cały rok" Wydawnictwa Olesiejuk



A co znajdziemy w środku? Oczywiście przepisy! Po jeden na każdy dzień roku, pogrupowane w miesiące. Wykorzystują one sezonowe produkty, np. 30 czerwca czeka na nas Beza z truskawkami, 28 lipca - Lody z malinami, 20 września - Biszkopt z gruszkami i orzechami pekan, a 29 października - Dyniowe makaroniki


Oprócz przepisów na pyszne ciasta i desery znajdziemy tu również pomysły na świetne dania obiadowe. Dzisiaj, 17 czerwca, znajdziemy Szaszłyki z  żabnicy, ale w inne dni możemy spotkać potrawy z bardziej dostępnych składników. Autorzy książki proponują nam, aby np. 17 lutego zaserwować sobie Zupę brokułową z niebieskim serem, 26 kwietnia - Spaghetti z klopsikami, a 8 maja - Quiche z tuńczykiem i serem


Przedstawiane potrawy są dostosowane również do pory roku - Gazpacho, Chłodnik z groszku, Sorbet cytrynowy i lekkie sałatki latem, a gorące zupy i sycące dania zimą.

Same przepisy są bardzo czytelne - przy każdym z nich:
  • opisano liczbę porcji, czas przygotowania i gotowania/pieczenia,
  • wyraźnie wyodrębniono listę składników,
  • szczegółowy opis przygotowania podano w punktach.



Wielkim atutem książki są zdjęcia. Tylko nieliczne przepisy nie są ilustrowane. Fotografie wzmagają apetyt i zachęcają do zrobienia danego dania.


Bardzo przydatne są indeksy umieszczone na końcu - Alfabetyczny spis potraw i Skorowidz rzeczowy. Ale z pewnością największą frajdą jest wyszukiwanie przepisu na podstawie dnia :) Z pewnością nie zawsze potrawa czy deser wyznaczona na aktualny dzień będzie nam pasować, ale może zainspirować :)


Uwielbiam kartkować tę książkę, kiedy nie mam pomysłu na obiad, albo  żeby po prostu pooglądać apetyczne zdjęcia. Lubię ją również za praktyczną zakładkę - wszytą czerwoną tasiemkę, która pomaga zaznaczyć przepis przeznaczony do wykonania w najbliższym czasie.

wtorek, 25 marca 2014

"Kuchnia polska. Domowe wypieki" - recenzja

Dzisiaj chciałabym krótko zaprezentować książkę wydawnictwa Olesiejuk. "Kuchnia polska. Domowe wypieki" pod ładną, twardą okładką zawiera ponad 300 ciekawych przepisów.


Część wstępna to poradnik, który podpowie jaka mąka będzie najlepsza do danego wypieku, jakie dodatki można zastosować, jak przygotowywać poszczególne rodzaje ciast. Znajdziemy tu także wskazówki, jak przechowywać gotowe wypieki.

Przepisy pogrupowano w kategorie. Pierwsza i najobszerniejsza z nich to Ciasta. Na dole, przy numerze strony zobaczymy też nazwę podkategorii (np. Ciasto ucierane, Ciasto drożdżowe, Sernik itd.), co ułatwia wyszukiwanie. W tej części znajdziemy takie apetyczne nazwy, jak Murzynek z białą masą, Czekoladowy jeżyk, Kostka kokosowa, Cygańskie drogi czy Tarta pomarańczowa. Nie zabrakło też klasycznych przepisów na dobrze znane ciasta: Sernik wiedeński, Tarta Tatin, Keks królewski, Piernik staropolski.


 Kolejna część zawiera 24 przepisy na Torty i rolady. Najbardziej zaciekawił mnie Tort Brzdąc ze względu na zabawną nazwę i kakaowy krem. Warte wypróbowania są też przepisy na Tort Sachera i Tort szwarcwaldzki


Następna grupa obejmuje mniejsze wypieki - Ciastka i ciasteczka. Znajdziemy tu też ciekawe przepisy na babeczki, rogaliki i słodkie bułeczki. Chyba nikt nie oprze się opisanym tu Babeczkom z toffi, Francuskim rogalikom z czekoladą, Rurkom z bitą śmietaną, czy Makaronikom orzechowym. Mój ulubiony przepis z tej serii to Drożdżówki z bakaliami - robiłam je kilkakrotnie, eksperymentując z nadzieniem - przedstawione w przepisie proporcje na ciasto drożdżowe pozwalają uzyskać pyszne, puszyste i zarazem chrupiące drożdżówki "ślimaczki".


Na następnych stronach znajdziemy wiele przepisów na domowe pieczywo - chleby na drożdżach (np. Chleb siedem ziaren) i na zakwasie (np. Pumpernikiel), apetyczne bułeczki (np. Bułki serowe ze słonecznikiem, Kajzerki) oraz takie wypieki jak Precle, Bajgle, Focaccia i Chałka. Oprócz tego zamieszczono tu recepturę zakwasu żytniego.

Ostatnia część to desery bez pieczenia - w pierwszej kolejności mam ochotę wypróbować przepis na Torcik serowy z wiśniami, Puszystą chmurkę i Zimny bananowiec.

Sporo przepisów w książce uzupełnionych jest zdjęciami wypieków. Na ostatnich stronach znajduje się miejsce na własne przepisy i notatki oraz indeks, dzięki któremu szybko możemy znaleźć interesujący nas przepis.

Książka "Domowe wypieki" jest bardzo przydatna - często sięgam do niej, gdy mam ochotę upiec coś słodkiego :)


czwartek, 20 lutego 2014

Babeczki. Życie z babeczką smakuje lepiej!

Od Wydawnictwa Olesiejuk otrzymałam do recenzji książkę o niezwykle atrakcyjnym wyglądzie - falisty brzeg, różowa okładka ze złotymi napisami i zdobieniami, a na niej zdjęcie bardzo apetycznej babeczki. Gdybym zobaczyła na półce w księgarni książkę "Babeczki", to nie mogłabym jej nie kupić. Tym bardziej, że na 223 stronach znajduje się mnóstwo ciekawych przepisów.




Bardzo podobają mi się wiadomości zawarte we wstępnej części. Przedstawiono tu m.in. wyposażenie niezbędne do wykonania babeczek oraz akcesoria potrzebne do ich dekoracji. Dalej znajdziemy wskazówki dotyczące sposobu przygotowania - jeśli się do niech zastosujemy, to babeczki po prostu nie mogą się nie udać! Na następnych stronach znajdziemy kilka podstawowych przepisów (np. na Proste babeczki waniliowe, Krem waniliowe, Glazura cukrowa, czy Lukier królewski). Oprócz tego opisano tu sposoby dekorowania babeczek.


Po tym obszernym wstępie czas na przepisy. Podzielono je na kilka kategorii: Zabawne i modne, Rozpływające się w ustach, Czekoladowy szok, Z owocami i orzechami oraz Szczególne okazje. Każdą z nich rozpoczyna mały spis treści. Wszystkie przepisy są ilustrowane. Bardziej skomplikowane dekoracje są przedstawione krok po kroku na zdjęciach. Przepisy są bardzo czytelne. Składniki przejrzyście rozpisano, więc od razu widzimy, co potrzebne jest do samych babeczek, a co do kremu, polewy czy dekoracji.


Wszystkie babeczki, które zrobiłam z tej książki są bardzo smaczne. Na uwagę zasługują te z najbardziej efektownymi dekoracjami, takie jak Babeczkowy duch, czy Babeczki "małpeczki". Szczególnie do gustu przypadły mi Babeczki marchewkowe, Babeczki bałwanki, Babeczki mokka i Babeczki z krówkami i rodzynkami.


Na końcu książki ogólny spis babeczek oraz indeks rzeczowy, który jest bardzo przydatny, ponieważ grupuje przepisy według potrzebnych składników.


W książce "Babeczki" znajdziemy pomysły na wszelkie możliwe okazje. Już sam wygląd przedstawionych w niej babeczek robi wrażenie. Już po obejrzeniu zdjęć ma się ochotę pobiec do kuchni i zabrać za pieczenie. A potem można rozkoszować się smakiem małych cudeniek, albo zrobić słodki babeczkowy prezent bliskiej osobie.

poniedziałek, 3 lutego 2014

"Jesteś tym, co jesz. Książka kucharska".

Dzisiaj przedstawiam recenzję książki, którą od dłuższego czasu mam na półce. Po "Jesteś tym, co jesz. Książka kucharska" sięgam często i z wielką przyjemnością. Jej autorką jest Gillian McKeith dietetyczka znana m.in. z programów TV.


Pierwsze trzy rozdziały stanowią część "teoretyczną". Znajdziemy tu przydatne wskazówki, które pomogą wdrożyć się w zdrowe odżywianie - od zasad łączenia grup żywności, przez opis właściwości ziół i przypraw, aż po przykładowy tygodniowy jadłospis. Zawarte tam rady są dość wyraźnie wypunktowane, wypisane w większości na różnokolorowych stronach, więc łatwo przyciągają wzrok.

Drugą część stanowią przepisy pogrupowane wg kategorii. I tak, na początku znajdziemy Koktajle i soki. Autorka rozpoczyna tę część zachęcającymi słowami:

"(...) ilekroć poczujesz się smutny, pełen toksyn, osłabiony lub po prostu zmęczony, nie ma lepszego lekarstwa, niż szklanka świeżo przygotowanego soku z owoców lub warzyw. Pijąc go dostarczasz organizmowi potężną dawkę najaktywniejszych, korzystnie wpływających na zdrowie związków". 

O koktajlach natomiast pisze, że "dostarczają energii i wspaniale oczyszczają organizm". Oprócz przepisów znajdziemy tu także informacje o właściwościach owoców i warzyw.

Kolejny rozdział to zbiór pomysłów na zdrowe śniadania. Już same nazwy brzmią apetycznie, np. Grillowane brzoskwinie, czy Cytrynowo-imbirowa kaszka gryczana.


Dalsze strony zainspirują nas do zrobienia ciekawych zup (np. sałatowej lub marchwiowo-migdałowej), a także do przygotowania sałatek i lunchów. Najbardziej obszerną część przepisów stanowią pomysły na dania główne. Tu najbardziej zainteresowały mnie takie dania, jak Hamburgery z ciecierzycy, Klops fasolowy i Pełnoziarniste naleśniki z ratatouille.


W rozdziale Szybkie kąski znajdziemy dania, których przygotowanie nie zajmie wiele czasu. Moim ulubionym działem są jednak Przekąski. Gillian McKeith podaje tutaj takie ciekawe propozycje, jak Kulki ryżowe w sezamie Pasta z fasoli Piękny Jaś, Masło z nerkowców, czy Domowy hummus.

Na kolejnych kartkach znajdziemy Przysmaki, a tam przepisy m.in. na Piankę cytrynową, czy Krówki z chlebem świętojańskim. W ostatnim rozdziale pt. Wywary i sosy godny uwagi są pomysły na Majonez bez jajek i Domowy ketchup.


Jak napisałam na wstępie, sięgam po tę książkę często. Czasami korzystam z przepisów, niekiedy traktuję je tylko jako inspirację, a od czasu do czasu czytam wskazówki i rady. Chociaż nie jestem zwolenniczką żadnej konkretnej diety, to ta książka zachęciła mnie na pewno do częstszego jedzenia warzyw i owoców i przyrządzania bezmięsnych obiadów. Część opisowa napisana jest z humorem, zawarte w książce zdjęcia są w jaskrawych, energetyzujących kolorach. Mam wrażenie, że nawet jej przeglądanie poprawia nastrój :)

Wydawnictwu REBIS dziękuję za udostępnienie książki do recenzji.


czwartek, 24 października 2013

"Paryska dieta" - recenzja

Chociaż do słowa "dieta" zwykle odnoszę się sceptycznie, miałam wielką ochotę przeczytać "Paryską dietę". Jej autorem jest dr Jean-Michel Cohen - specjalista do spraw żywienia, który pomógł już dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów uporać się z otyłością. Otwarcie krytykował on także dietę Pierre'a Dukana, określając ją jako szkodliwą dla zdrowia. W 2011 roku Pierre Dukan wytoczył nawet J. M. Cohenowi proces o zniesławienie, ale francuski sąd wydał wyrok na korzyść dr Cohena.

Część pierwsza książki nosi frapujący tytuł: "Walka z brzuszkiem". Znajdziemy tu "Paryskie wskazówki na każdy dzień" - 6 zasad, stosowanie się do których ma ułatwić powrót do szczupłej sylwetki. Autor zachęca tu też do czytania etykiet na produktach spożywczych. Interesującą lekturę stanowią "z życia wzięte" historie pacjentów dr Cohena, które pozwalają zrozumieć, co może być przyczyną przyrostu masy ciała.

Kolejna część rozpoczyna się od rozdziału "Twoja właściwa waga: ustal cel". I właśnie zawarte tu informacje przemówiły do mnie najbardziej. Autor przedstawia wzór pomocny do obliczenia naszej indywidualnej "Właściwej Wagi" - stabilnej masy ciała, którą można osiągnąć bez obawy o efekt jo-jo i utrzymać przez dłuższy czas.


"Za każdym razem, gdy chudniesz i z powrotem tyjesz, twój organizm wytwarza nowe komórki, które mają zdolność przechowywania jeszcze większej ilości tłuszczu. Dlatego właśnie osoby, które chudną na szybkich i łatwych dietach, na dłuższą metę po ich zakończeniu ważą z reguły więcej niż przed rozpoczęciem." 
 ("Paryska dieta", str. 55)


Na kolejnych stronach znów znajdziemy pięknie wypunktowane wskazówki: m.in. "Zasady skutecznego odchudzania się", "Supermarketowy survival" oraz "Metody dietetycznego przyrządzania potraw".


Część trzecia to już samo sedno - "Trzy fazy". Dr Cohen proponuje przejście przez trzy fazy diety. Faza Cafe umożliwia utratę kilku kilogramów już na początku stosowania diety, jest nieobowiązkowa, ale jej zastosowanie może okazać się motywacją do dalszego odchudzania. Faza Bistro pozwala na zrzucenie 3,5-5 kg w ciągu trzech tygodni, natomiast faza Gourment może pomóc zredukować masę ciała o 3,5-5 kg w pierwszym miesiącu i 2,5-4 kg w każdym następnym. Oprócz ogólnego opisu każdej fazy oraz przydatnych wskazówek znajdziemy to szczegółowe jadłospisy wraz z przepisami wskazanych tam potraw.


W ostatniej części pt. "Właściwa waga na całe życie" znajdziemy m.in. porady, które pomogą podczas diety rozsądnie korzystać z jedzenia na mieście, pokonywać napady głodu oraz poskramiać zachcianki swojego podniebienia.


Co mi się podoba w tej książce?
  • jasne, wyraźnie wypunktowane wskazówki
  • wizualne pomoce w określeniu swojej właściwej wagi w postaci tabelek i wykresów
  • konkretne i praktyczne rady
  • jadłospisy z przepisami
  • styl części opisowej, który sprawia, że czytanie jej jest przyjemne:) 

Zawarte w "Paryskiej diecie" informacje budzą zaufanie (co z pewnością związane jest z autorytetem autora) i nadzieję na to, że trwałe pokonanie otyłości jest możliwe. Książkę tę nie nazwałabym poradnikiem o odchudzaniu, ale przewodnikiem, który rozjaśnia drogę do utraty zbędnych kilogramów. 

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu REBIS.


Artykuł dostępny także na portalu Przepis Na Kobietę: http://przepis-na-kobiete.pl/Artyku%C5%82y/458/paryska-dieta-recenzja

poniedziałek, 16 września 2013

"Sztuka umiaru" - recenzja

"Uczyń ze swojego ciała świątynię natury. Pozwól mu rozkoszować się widokiem potraw, wdychać ich zapachy, delektować się ich smakiem, czerpać z jedzenia to, co najlepsze. To głównie sposób jedzenia, a nie zawartość naszego talerza dostarcza przyjemności" - tak Dominique Loreau pisze w książce "Sztuka umiaru" (wyd. Czarna Owca).


Już kiedy zobaczyłam tytuł i opis tej książki, byłam zaintrygowana. Może się wydawać, że łatwo jest przejawiać umiar. Ale w dobie dostępności najróżniejszych towarów życie z umiarem  faktycznie staje się sztuką. Dominique Loreau przybliża japoński styl życia, który ma swoje odzwierciedlenie w sposobie żywienia. Używanie małych naczyń, gotowanie prostych dań, jedzenie małych porcji, spożywanie posiłków bez pośpiechu - to tylko kilka zasad zawartych w książce.

 
Z pewnością każdy, kto walczy ze zbędnymi kilogramami, zastanawia się, jak jeść mniej. Pomocne informacje można znaleźć już w pierwszym rozdziale książki. Autorka pokazuje, jak odnaleźć uczucie sytości i wsłuchać się w swój głód. Przeczytamy tutaj, że jedzenie, które nie jest podyktowane głodem nie wywołuje właściwego uczucia sytości i nie sprawia prawdziwej przyjemności. Wystarczy więc nie jeść, jeśli nie odczuwamy głodu. Chyba przyznacie, że chociaż jest to prosta zasada, to nie łatwo jej przestrzegać. Wymaga to pracy nad sobą i zmiany swojego nastawienia.
  

Czytając o sposobie żywienia przedstawionym w tej książce faktycznie chce się przejawiać umiar. Ale nie jest to łatwe. Dlatego w zastosowaniu tych informacji w praktyce mają pomóc przepisy, zamieszczone na końcu książki. Wszystkie są proste, nie wymieniają wielu składników, a opis przygotowania zawiera się najwyżej w kilku zdaniach. Znajdziemy tu np. Łodygi brokułów w prażonym sezamie, Pikle z imbiru, Sałatka ze spaghetti na zimno czy Dip cebulowy.

Książkę podsumuję krótko - jest ciekawa. Znalazłam tu kilka wartych uwagi przepisów i kilka rad, które chciałabym zastosować. Jeśli chcecie coś zmienić w swoim życiu, macie dość pośpiechu, przejadania się i przepychu, to sięgnijcie po "Sztukę umiaru". Może właśnie tu znajdziecie coś, co pomoże wam zmienić styl życia i sposób żywienia.

Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu CZARNA OWCA.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

"Smaki z Fjällbacki"

"Smaki z Fjällbacki" (wydawnictwo Czarna Owca) to coś więcej niż książka kucharska. Każda strona przesiąknięta jest niezwykłym klimatem Fjallbacki - perły zachodniego wybrzeża Szwecji.

 


Autorzy książki to Camilla Läckberg (autorka kryminałów) i Christian Hellberg (szef kuchni). Spędzili oni swoje dzieciństwo i młodość we Fjällbace i wiele ich wspomnień z tamtych czasów jest związanych z jedzeniem. Camilla Läckberg w swojej przedmowie pisze: "Każde [miejsce] ma swój charakterystyczny smak, którego nie da się oddać słowami. Pamiętam, jak kiedyś w Sztokholmie, miałam ochotę na homara. Starałam się przyrządzić go tak, by był jak najlepszy. Smakował jednak inaczej niż we Fjällbace, a przecież był to homar, którego przywiozła stamtąd moja mama. Wystarczyło, że odbył krótką podróż po Szwecji. Czegoś mu brakowało. Smaku Fjällbacki". Ten właśnie smak można sobie wyobrazić czytając tę książkę i oglądając zamieszczone w niej przepiękne zdjęcia


"Smaki z Fjallbacki" to kopalnia przepisów na ryby i owoce morza. Nic dziwnego - przez całe pokolenia Fjallbacka żyła z rybołówstwa. Z książki dowiemy się jak przyrządzić Roladki z gładzicy z anchois, Łososia w sezamie grillowanego z cytrynami, Śledzia marynowanego z żytnim chlebem i dojrzałym serem oraz wiele innych przysmaków.


Uwiodły mnie przepisy na Pączki z musem jabłkowym i sosem waniliowym, Mus czekoladowy z pianką miętową i marynowanymi wiśniami oraz Kurczak pieczony z cytryną i rozmarynem podany z sałatką z fetą. Z pewnością wypróbuję również inne pomysły. Zgodnie z opisem książki, myślą przewodnią wszystkich przepisów jest "świeżość, pyszny smak i łatwość przyrządzenia".


Reasumując, "Smaki z Fjällbacki" to książka kucharska, która stanowi ucztę dla oczu i ... duszy. Już samo jej przeglądanie poprawia nastrój. Teraz mam ochotę sięgnąć po kryminały Camilli Läckberg (ich akcja rozgrywa się w Fjällace lub w jej okolicach).


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.



Drukuj

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...